LUKA vs Leica GS16
Pełny test LUKA: pomiary pionowe, wychylenie, wysokości elipsoidalne i wpływ modelu geoidy.
IMU jest jedną z tych funkcji, które po pierwszym dniu pracy trudno oddać. Możesz pochylić tyczkę, dotknąć grotem narożnika, krawężnika albo studzienki i mierzyć bez walki z libellą. Tylko że wygoda nie jest tym samym co kontrola jakości RTK.
Kompensacja wychylenia jest świetna wtedy, gdy fizycznie trudno ustawić odbiornik pionowo nad punktem. Nie trzeba wchodzić w krzaki, wciskać tyczki pod ogrodzenie albo walczyć z libellą przy krawężniku. Odbiornik mierzy pozycję anteny, IMU określa orientację zestawu, a oprogramowanie przelicza wynik na grot tyczki.
Granica zaczyna się tam, gdzie operator zaczyna traktować IMU jak lekarstwo na wszystko. IMU nie poprawia słabej geometrii satelitów, nie usuwa odbić od elewacji, nie naprawia błędnego FIX i nie zastępuje procedury kontroli. Pomaga mierzyć wygodniej. Nie zwalnia z oceny, czy pomiar w danym miejscu jest wiarygodny.
Żeby nie opierać się wyłącznie na teorii, sprawdziłem kompensację wychylenia na dwóch odbiornikach Tersus, które mam fizycznie w LevelPoint: LUKA oraz TS21. Do analizy wykorzystałem pomiary przy różnych kątach wychylenia, pomiary niemal pionowe na tych samych punktach oraz wcześniejszą kontrolę odbiornikiem Leica GS16.
Przy pionowej tyczce antena GNSS znajduje się bezpośrednio nad mierzonym punktem. Po wychyleniu sytuacja całkowicie się zmienia. Przy tyczce długości około 2 m samo geometryczne przesunięcie anteny względem grotu wynosi orientacyjnie:
| Kąt wychylenia | Przesunięcie anteny względem grotu |
|---|---|
| 10° | około 35 cm |
| 30° | około 1 m |
| 60° | około 1,73 m |
Bez kompensacji taki pomiar nie przedstawiałby współrzędnych punktu znajdującego się pod grotem tyczki. IMU określa orientację odbiornika i pozwala oprogramowaniu przeliczyć pozycję anteny na pozycję końcówki tyczki.
Dlatego w tym teście nie interesowało mnie tylko to, czy aplikacja pokazuje 10°, 30° czy 60°. Interesowało mnie coś bardziej praktycznego: gdzie po kompensacji rzeczywiście trafia zmierzony punkt?
Największa wartość IMU nie polega na tym, że można cały dzień chodzić z tyczką pochyloną o kilkadziesiąt stopni. Największa wartość polega na tym, że nie musisz ustawiać anteny w najgorszym możliwym miejscu tylko dlatego, że grot ma dotknąć punktu.
W praktyce IMU pomaga szczególnie przy:
W takich sytuacjach kompensacja nie jest gadżetem. To funkcja, która skraca czas pracy i pozwala mierzyć punkty, które bez IMU wymagałyby kombinowania, odsunięcia tyczki albo drugiej metody.
Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy na ekranie wszystko wygląda dobrze: jest FIX, aplikacja pokazuje akceptowalny kąt, a odbiornik pozwala zapisać punkt. Problem w tym, że żaden z tych elementów sam w sobie nie mówi jeszcze, że punkt jest dobry.
IMU może uśpić czujność szczególnie wtedy, gdy:
To jest najważniejsze rozróżnienie: IMU kompensuje pochylenie tyczki, ale nie kompensuje złych warunków GNSS. Jeżeli punkt jest ważny, nie wystarczy zapytać, czy działa tilt. Trzeba zapytać, czy cały pomiar ma sens.
W testach wykorzystałem punkty mierzone wcześniej odbiornikiem Leica GS16. Nie traktuję Leica jako bezbłędnego wzorca metrologicznego, bo to również był pomiar GNSS RTK wykonany w innej sesji. Dzięki temu można jednak sprawdzić, czy kolejne odbiorniki odtwarzają wcześniej wyznaczone współrzędne i jak zmienia się wynik po wychyleniu tyczki.
Jeszcze ważniejszym porównaniem dla samego IMU jest zestawienie: pomiar wychylony kontra pomiar praktycznie pionowy tym samym odbiornikiem na tym samym punkcie. Wtedy w dużej części eliminujemy różnicę wynikającą z samego położenia punktu i patrzymy na to, co dzieje się podczas kolejnych ustawień tyczki.
W przypadku LUKA przeanalizowałem 52 obserwacje wykonane na wychyleniu. W porównaniu z pionowym pomiarem LUKA wykonanym na tym samym punkcie wynik wyglądał tak:
| Wynik | Różnica pozioma |
|---|---|
| Średnia | 15,0 mm |
| Mediana | 11,4 mm |
| Maksimum | 43,8 mm |
To jedna z ważniejszych liczb całego testu. Typowa różnica nie wynosiła kilku czy kilkunastu centymetrów. Mediana wyniosła około 11 mm, a średnia około 15 mm.
Jednocześnie nie oznacza to, że każdy pomiar z IMU był centymetrowy. Pojawiały się również obserwacje różniące się o 3-4 cm.
Jeżeli zamiast własnego pomiaru pionowego LUKA wykorzystamy wcześniejsze współrzędne Leica GS16, wynik wygląda następująco:
| Pomiary LUKA na wychyleniu | Wynik |
|---|---|
| Liczba obserwacji | 52 |
| Średnia różnica 2D | 19,1 mm |
| Mediana | 14,8 mm |
| Maksimum | 54,9 mm |
To porównanie zawiera już nie tylko wpływ wychylenia. Dochodzi normalna zmienność dwóch niezależnych pomiarów RTK wykonanych innymi odbiornikami i w innym czasie. Dlatego przy ocenie samego IMU bardziej interesująca jest różnica wychylenie kontra pion na tym samym punkcie.
Podział obserwacji według kąta dał ciekawy wynik:
| Zakres wychylenia | Średnia różnica względem GS16 |
|---|---|
| około 10-20° | 21,9 mm |
| około 20-35° | 17,0 mm |
| około 35-55° | 21,2 mm |
| powyżej 55° | 27,8 mm |
Gdyby błąd IMU zwiększał się po prostu wraz z kątem, wartości powinny rosnąć mniej więcej razem z wychyleniem. Tak się nie stało. Grupa 20-35° wypadła nawet lepiej niż 10-20°.
Co więcej, największa różnica całego testu LUKA nie wystąpiła przy 60° czy 70°. Wyniosła 54,9 mm przy wychyleniu około 15,7°. Sam kąt nie wyjaśnia więc wyniku.
Dla TS21 wykonałem dodatkowy test, w którym na tych samych punktach stopniowo zmieniałem wychylenie tyczki. W analizowanej serii było sześć punktów i 45 obserwacji wykonanych po pomiarach praktycznie pionowych.
Dla 42 obserwacji mieszczących się do 60° różnica względem własnego pomiaru niemal pionowego TS21 wyniosła:
| TS21 do 60° | Wynik |
|---|---|
| Średnia różnica 2D | 23,7 mm |
| Mediana | 16,1 mm |
| Maksimum | 68,5 mm |
Te wartości nie powinny być używane do stwierdzenia, że TS21 ma gorsze IMU od LUKA. Procedury obu testów nie były identyczne, pomiary odbywały się w innych sesjach i przy innych warunkach obserwacyjnych. Znacznie ciekawsze jest zobaczenie, co działo się na konkretnym punkcie.
Na jednym z punktów pierwsza seria wyglądała tak:
| Kąt | Różnica względem pomiaru prawie pionowego |
|---|---|
| 7,8° | 2 mm |
| 24,3° | 17 mm |
| 39,7° | 15 mm |
| 58,6° | 11 mm |
Po tych liczbach można byłoby dojść do prostego wniosku, że nawet przy prawie 60° kompensacja działa niemal idealnie. Tylko potem obróciłem tyczkę w innym kierunku.
| Kąt | Różnica względem pomiaru prawie pionowego |
|---|---|
| 9,0° | 22 mm |
| 24,8° | 33 mm |
| 42,4° | 38 mm |
| 58,4° | 35 mm |
Kąty są bardzo podobne. Wyniki już nie. I właśnie to jest dla mnie najciekawsza część całego testu.
W praktyce na wynik wpływa jednocześnie kilka elementów:
Dlatego powiedzenie: przy 30° IMU ma X mm błędu byłoby na podstawie tego testu zbyt dużym uproszczeniem. Można natomiast powiedzieć coś innego: w normalnym zakresie pracy wychylenie tyczki nie powodowało automatycznie dużej utraty dokładności, ale pojedyncze obserwacje potrafiły różnić się o kilka centymetrów.
TS21 został również sprawdzony w miejscu, w którym kompensacja wychylenia rzeczywiście ma sens, a nie tylko służy do testowania funkcji. Punkt znajdował się pod metalowym zadaszeniem, przy stalowej konstrukcji.
Pierwszy pomiar wykonano niemal pionowo przy wychyleniu około 0,3°. Drugi przy około 35,3°. Różnica między nimi wyniosła około 5 mm w X, 11 mm w Y, 12,5 mm w 2D i poniżej 1 mm wysokości.
I właśnie do takich sytuacji IMU jest przede wszystkim potrzebne. Nie po to, żeby chodzić cały dzień z tyczką wychyloną o 60°, ale żeby móc dotknąć grotem punktu, nad którym nie można wygodnie ustawić odbiornika pionowo.
Nie chodzi o to, żeby po każdym punkcie robić małe laboratorium. Chodzi o dopasowanie kontroli do ryzyka. Punkt roboczy w dobrych warunkach można mierzyć szybko. Punkt przy ścianie, pod balkonem albo na osi inwestycji zasługuje na więcej niż jedno kliknięcie.
| Sytuacja w terenie | Rozsądna kontrola |
|---|---|
| Punkt w otwartym terenie | Pomiar z IMU, szybka kontrola jakości RTK i wysokości tyczki. |
| Punkt ważny projektowo | Drugi pomiar po chwili albo z innym kierunkiem wychylenia. |
| Punkt przy ścianie lub metalu | Powtórka, zmiana ustawienia tyczki i ostrożna ocena FIX. |
| Punkt pod zadaszeniem lub przy bardzo słabym niebie | Rozważ pomiar z obrazu, laser, tachimetr albo kontrolę drugą metodą. |
W praktyce dobór sprzętu wygląda tak: do codziennego RTK z tyczką wystarczy Tersus LUKA, gdy chcesz dodać kamerę, tyczenie AR i pomiar z obrazu, sensowniejszy będzie Tersus TS21. Przy punktach niedostępnych, gdzie potrzebny jest laser, warto sprawdzić Tersus TS30, a gdy GNSS przestaje być wiarygodny, bezpieczniejszym narzędziem może być tachimetr robotyczny TAS-Z6.
Dobra procedura jest prosta: ustaw grot stabilnie, sprawdź wysokość tyczki, nie skręcaj gwałtownie zestawu podczas pomiaru, obserwuj jakość rozwiązania RTK i przy ważnych punktach wykonaj powtórkę. Jeżeli dwie obserwacje z innym kierunkiem wychylenia pokazują podobny wynik, zaufanie do punktu rośnie. Jeżeli wynik odpływa o kilka centymetrów, to nie jest moment na dopisywanie teorii. To jest moment na kontrolę.
IMU ułatwia pracę. Nie usuwa wszystkich pozostałych źródeł błędu GNSS.
Po analizie obu odbiorników odpowiedziałbym: sam kąt jest mniej istotny, niż początkowo można zakładać. W danych LUKA grupa 20-35° wypadła lepiej niż grupa 10-20°. W TS21 przy prawie 60° na jednym ustawieniu uzyskałem około 11 mm różnicy względem pomiaru pionowego, a przy podobnym kącie po obróceniu tyczki około 35 mm.
To pokazuje, że rzeczywisty pomiar GNSS jest bardziej złożony niż jeden parametr IMU.
Nie widzę w danych podstaw do stwierdzenia: im bardziej wychylisz tyczkę, tym proporcjonalnie większy będzie błąd. Takiego prostego trendu nie ma.
W przypadku LUKA 52 pomiary na wychyleniu różniły się od własnego pomiaru pionowego średnio o około 15 mm, przy medianie 11,4 mm. W kontrolowanej serii TS21 do 60° mediana różnicy względem własnego pomiaru niemal pionowego wyniosła około 16 mm, choć pojawiały się także pojedyncze różnice przekraczające kilka centymetrów.
Najbardziej interesujący jest nie wynik konkretnego modelu, lecz praktyczny mechanizm. Przy 2-metrowej tyczce wychylonej o 60° antena znajduje się poziomo około 1,7 m od grotu. Mimo tego po kompensacji otrzymujemy współrzędne punktu różniące się w wielu próbach o centymetry, a nie metry. I to najlepiej pokazuje, po co właściwie jest IMU.
Na podstawie tych danych nie postawiłbym takiej tezy. Testy nie były wykonane jednocześnie, według identycznego protokołu i przy dokładnie tych samych obserwacjach satelitarnych.
Można natomiast powiedzieć, że w obu odbiornikach kompensacja wychylenia jest realnie użytecznym narzędziem terenowym, a wyniki pokazują, że przy typowych kątach roboczych można uzyskiwać powtarzalność na poziomie centymetrów.
Jeżeli chcielibyśmy odpowiedzieć na pytanie, który odbiornik kompensuje wychylenie lepiej, potrzebny byłby osobny test LUKA kontra TS21 wykonany równolegle na jednej konstrukcji testowej, przy tych samych kątach, azymutach i punktach. To byłoby zupełnie inne badanie.
Na razie najważniejszy wniosek jest prostszy: nie bój się wychylenia tyczki tylko dlatego, że na ekranie widzisz 20°, 30° czy 40°. Patrz na warunki pomiaru, rozwiązanie RTK i kontroluj wynik wtedy, gdy punkt ma znaczenie. Kompensacja wychylenia ma przyspieszać dobrą pracę w terenie, a nie zastępować ocenę jakości pomiaru.
Jak powstał poradnik
Materiał przygotował Robert Różek. Wnioski wynikają z praktycznych testów terenowych odbiorników Tersus LUKA i TS21, porównań z pomiarami pionowymi na tych samych punktach oraz kontroli względem wcześniejszych pomiarów Leica GS16.
To nie jest certyfikowane badanie laboratoryjne. Celem tekstu jest pokazanie, jak kompensacja wychylenia zachowuje się w realnej pracy RTK i kiedy warto wykonać kontrolę drugą metodą.